Zauważasz więcej włosów na poduszce, pod prysznicem lub na grzebieniu? Spoglądasz w lustro i widzisz, że linia czoła powoli się cofa, a na czubku głowy pojawiają się prześwity? Pierwszą myślą większości mężczyzn w takiej sytuacji jest: „To geny, tak samo miał mój ojciec i dziadek, nic z tym nie zrobię”. Rzeczywiście, łysienie androgenowe to najczęstsza przyczyna utraty włosów u panów. Jednak zrzucanie całej winy na DNA to duży błąd. Bardzo często przerzedzanie się fryzury ma zupełnie inne, odwracalne podłoże.
Niedobory odżywcze – cichy wróg męskich cebulek
Zanim poddasz się genetyce, warto przyjrzeć się temu, co dostarczasz swojemu organizmowi od wewnątrz. Z biologicznego punktu widzenia, włosy są dla naszego ciała „strukturą drugorzędną”. Kiedy brakuje nam kluczowych składników odżywczych, organizm w pierwszej kolejności odcina zasilanie cebulkom, przekierowując witaminy i minerały do ważniejszych organów ratujących zdrowie. Brak biotyny, cynku, miedzi czy witamin z grupy B to prosta droga do utraty gęstości fryzury. To właśnie w takich sytuacjach ogromne wsparcie stanowi dobrze skomponowany suplement diety na porost włosów, który dostarcza skoncentrowaną dawkę substancji aktywnych bezpośrednio do krwiobiegu. Uzupełnienie niedoborów potrafi skutecznie „obudzić” uśpione mieszki włosowe, zahamować wypadanie i pobudzić wzrost tzw. baby hair.
Przewlekły stres i wyrzuty kortyzolu
Żyjemy w ciągłym biegu, a długotrwały stres to jeden z największych zabójców gęstej fryzury, prowadzący do zjawiska zwanego łysieniem telogenowym. W sytuacjach silnego napięcia nerwowego organizm produkuje nadmierne ilości kortyzolu. Hormon ten powoduje obkurczanie się naczyń krwionośnych, w tym również tych oplatających mieszki włosowe. W efekcie cebulki są niedotlenione i niedożywione, a włos przedwcześnie przechodzi w fazę spoczynku (telogenu) i wypada. Jeśli w ostatnim czasie miałeś dużo na głowie, utrata włosów może być po prostu reakcją obronną przeciążonego organizmu.
Niewłaściwa pielęgnacja skóry głowy
Wielu mężczyzn bagatelizuje kwestię odpowiedniej pielęgnacji, używając agresywnych szamponów typu „3 w 1”, które mocno wysuszają skórę głowy. Dodatkowo codzienne stosowanie ciężkich pomad, gum i wosków do stylizacji bez dokładnego zmywania ich wieczorem, prowadzi do czopowania ujść mieszków włosowych.
Zatkane mieszki nie mogą prawidłowo funkcjonować, co często kończy się stanami zapalnymi, łupieżem, nadmiernym przetłuszczaniem i w konsekwencji – miniaturyzacją oraz wypadaniem włosa. Zmiana nawyków, wprowadzenie łagodnego szamponu oraz regularnego peelingu skóry głowy może przynieść zaskakująco szybką poprawę.
Styl życia, używki i brak snu
Tryb życia ma bezpośrednie przełożenie na to, co dzieje się na Twojej głowie. Palenie papierosów uszkadza mikrokrążenie, co bezpośrednio dusi cebulki włosowe. Z kolei brak odpowiedniej ilości snu zaburza procesy regeneracyjne komórek. Jeśli dołożymy do tego dietę opartą na przetworzonym jedzeniu, bogatym w cukry proste i tłuszcze trans, fundujemy naszemu organizmowi stan zapalny, który bardzo często objawia się właśnie poprzez pogorszenie kondycji skóry i włosów.
Geny to nie wyrok
Nawet jeśli masz genetyczne predyspozycje do łysienia, nie oznacza to, że musisz biernie czekać, aż stracisz wszystkie włosy. Odpowiednia diagnoza (najlepiej u trychologa), wyeliminowanie złych nawyków, dbanie o czystość skóry głowy oraz bogata suplementacja od wewnątrz mogą znacznie opóźnić procesy zapisane w Twoim DNA lub całkowicie zatrzymać wypadanie, jeśli jego przyczyną był po prostu osłabiony organizm.

