Peeling kwasowy to jeden z tych zabiegów, które potrafią zdziałać cuda – ale tylko wtedy, gdy dobierzemy odpowiedni kwas do naszego typu skóry. Wielu z nas już przekonało się, że to, co działa rewelacyjnie u koleżanki, u nas może wywołać podrażnienia. Dlaczego? Bo każda cera ma swoje unikalne potrzeby.
Jak działają kwasy w peelingach?
Zanim przejdziemy do konkretów, warto zrozumieć podstawy. Kwasy w peelingach nie „ścierają” skóry mechanicznie – działają na poziomie chemicznym, rozluźniając połączenia między martwymi komórkami naskórka. Dzięki temu skóra się odnawia, staje się gładsza i bardziej promienna. Brzmi prosto, prawda? W praktyce jednak diabeł tkwi w szczegółach – a konkretnie w doborze odpowiedniego kwasu.
Cera tłusta i trądzikowa – postaw na kwas salicylowy (BHA)
Jeśli zmagasz się z rozszerzonymi porami, wyglądem tłustej skóry czy uporczywymi wypryskami, kwas salicylowy to twój najlepszy przyjaciel. To jedyny kwas lipofilowy, co oznacza, że „lubi tłuszcz” i potrafi penetrować głęboko w pory zabite sebum. Doskonale oczyszcza je od wewnątrz, redukuje stany zapalne i pomaga zapobiegać powstawaniu nowych niedoskonałości.
Kwas salicylowy działa również przeciwbakteryjnie, co jest nieocenione przy cerze trądzikowej. Dla początkujących polecam koncentracje 0,5-1%, a bardziej doświadczone osoby mogą sięgnąć po 2%. Pamiętaj jednak, że regularność jest ważniejsza niż siła – lepiej używać niższych stężeń częściej, niż raz na jakiś czas sięgać po mocne preparaty.
Cera sucha i wrażliwa – postawmy na delikatność
Tutaj sytuacja wymaga subtelniejszego podejścia. Kwas mlekowy (AHA) to prawdziwy skarb dla suchej skóry. Nie tylko złuszcza martwy naskórek, ale także intensywnie nawilża. Ma większe cząsteczki niż inne kwasy z rodziny AHA, dzięki czemu działa łagodniej i nie penetruje tak głęboko.
Alternatywą może być kwas migdałowy – szczególnie dla skóry bardzo wrażliwej lub z tendencją do przebarwień. Ma największe cząsteczki spośród kwasów AHA, więc działa naprawdę delikatnie, a jednocześnie wyrównuje koloryt i wspomaga regenerację. W przypadku suchej cery warto rozpocząć od stężeń 5-8% i obserwować reakcję skóry.
Hurtownia kosmetyczna online Vanilla oferuje szeroki wybór profesjonalnych peelingów kwasowych w różnych stężeniach – od produktów dla początkujących po zaawansowane preparaty dla doświadczonych użytkowników.
Cera mieszana – gra na dwóch fortepianach
Jeśli twoja cera przypomina patchwork – strefa T lśni się już po południu, a policzki są suche – możesz połączyć kwasy lub stosować je naprzemiennie. Kwas glikolowy w niskich stężeniach (5-10%) sprawdzi się jako uniwersalne rozwiązanie. Ma małe cząsteczki, więc skutecznie działa na różne warstwy skóry, wyrównując jej teksturę i koloryt.
Możesz też zastosować metodę „spot treatment” – kwas salicylowy punktowo w strefie T, a mlekowy na policzki. To wymaga trochę więcej czasu, ale efekty są tego warte.
Cera dojrzała – walka z oznakami starzenia
Tutaj gwiazdą jest kwas glikolowy w wyższych stężeniach (10-20%). Stymuluje produkcję kolagenu, redukuje drobne zmarszczki i wygładza skórę. Działa intensywnie, więc wymaga stopniowego wprowadzania. Dobrym uzupełnieniem może być kwas pirogronowy – działa podobnie do glikolowego, ale jest łagodniejszy i lepiej tolerowany przez wrażliwą, dojrzałą skórę.
Co warto wiedzieć przed rozpoczęciem przygody z kwasami?
Po pierwsze – patch test to nie fanaberia, to konieczność. Nanieś odrobinę produktu na niewielki obszar i poczekaj 24 godziny. Po drugie, wprowadzaj kwasy stopniowo – raz w tygodniu na początek, obserwując reakcję skóry. I po trzecie – filtry! Kwasy uwrażliwiają skórę na promieniowanie UV, więc SPF to absolutna podstawa.
Pamiętaj, że skóra potrzebuje czasu, by się adaptować. Nie oczekuj rewolucji po pierwszym użyciu, ale systematycznie stosowany odpowiedni kwas potrafi naprawdę wiele. Słuchaj swojej skóry – to ona najlepiej podpowie, co jej służy.

